Nieznośna lekkość hejtu

Gwiazdy tabloidów rodzą się z walki dwóch wielkich namiętności: miłości i nienawiści. Tak mocno jak Polacy kochają śliczną i dobrą córkę premiera Donalda Tuska, tak mocno nienawidzą zarozumiałego rapera z dobrego domu - Piotra “Pikeja” Kukulskiego. Tylko z pozoru ta para wydaje się niedobrana.

Jacek Wasilewski: Chyba wypadam z gry - nie mam pojęcia, kim jest Pikej... ale kojarzy mi się z cichym pikaniem. Albo z hałasującym pikusiem.



Ms. Highway: Za dużo książek, za mało internetu. Pikej, opisywany przez media (nie tylko te tabloidowe) jako wyrodny syn, trwoniący majątek odziedziczony po ojcu na swoje muzyczne fanaberie, rzekomo wynajmujący rodzinne gniazdo córom Koryntu, jest nowym antybohaterem mas. Żeby fani i hejterzy mogli poznać go lepiej, kilka tygodni temu założył bloga. Zdążył też wytknąć córce premiera, że ignoruje przepis dotyczący informowania o cookies. Strzał był trafny - komunikat już jest na stronie premierówny.

JW:
Czyli klasyka celebryckiego ping ponga. Jeśli rzucamy komuś wyzwanie, stawiamy się niemal na równi z nim. To tak jak Paweł Kowal chciałby rzucać wyzwania prezesowi Jarosławowi. Albo Gowin Tuskowi. Albo bar sałatkowy Subway'owi. Ale jak Ty dużo wiesz o Pikeju - prawie tyle o co o Kasi.

MsH: Oczywiście profil Pikeja na FB mam zalajkowany, a na bloga zaglądam. On i premierówna poruszają się po tym samym merytorycznym obszarze: radzą jak się ubrać, komentują produkty i marki, a wszystko prostym przystępnym językiem. Bez wywyższania się. Kluczowym elementem obu blogów są zdjęcia autorów, które z założenia swoją konwencją mają przypominać sesje z kolorowych magazynów. Na efekty spuśćmy zasłonę milczenia.

JW:
Czyli takie klocki lego, z ktorych buduje się modele: i Ty też to potrafisz...

MsH: Stylizacje Kasi i Pikeja są syntezą produktów z sieciówek. Są więc na tyle blisko, żeby móc o nich marzyć, a od czasu do czasu kupić koszulkę, w której Kasia spacerowała po molo. Na próżno szukać tu głębszego przekazu, który ma zachęcać do refleksji - to typowe blogi, dzięki którym poznajemy produkty i dowiadujemy się, jak je składać, żeby “ładnie wyglądać”.

JW:
Ty byś chciała, żeby ubranie prowokowało do refleksji. A mnie sie wydaje, że cały ten buzz ubraniowy jest raczej czynnością zastępczą. Potrzebujemy skromnej książniczki (Ola Kwaśniewska przy takiej matce nie moze być skromną księżniczką), doskonale wpasowuje się w to miejsce Kasia Tusk, która pracowała w butiku i nie korzysta z pomocy taty, tylko sama uprawia zbieractwo i łowiectwo promocyjne w galeriach. A od czasu oklapnięcia Miśka Koterskiego nie mamy w naszym bajkowym świecie figury bikinirza olewacza, paniczyka.

MsH: Kasia Tusk to księżniczka, dziewczyna z dobrego domu, od której nikt nie wymaga, żeby cytowała Simone de Beauvoir. Jest szczupła i codziennie inaczej ubrana - a o tym przecież marzy wiele osaczonych przez kulturę konsumpcji kobiet. Pikej to z kolei chłopak z dobrego domu, który nie ukrywa, że ma pieniądze i dzięki temu będzie realizował swoje marzenia o karierze muzycznej. Szczery, pewny siebie, opływający w luksusy jest typem antybohatera, jakich wielu przewija się przez codzienność przeciętnego Polaka - to ten, który wszystko “ma po znajomości”, któremu łatwiej, który jak ma na coś ochotę, to po prostu kupuje, nie musi pracować w pocie czoła jak Kowalski, więc go po prostu nienawidzimy. Dodatkowo media przypięły Pikejowi łatkę wyrodnego syna, dlatego hejtujemy jeszcze mocniej.

JW: W tabloidowej grze na polu "ładny dobry książę" jest straszny tłok. Natomiast tym, co naprawdę przyciąga uwagę, jest zło, czy w wydaniu kieszonkowym - niegrzeczność.

MsH: Zawsze wolałam Dartha Vadera od Hana Solo. Był ciekawszy. A na pewno bardziej rozpoznawalny.

JW: Nie przesadzajmy z tym Vaderem. Możemy mówić raczej o krnąbrnym zajączku z ekipy Misia Uszatka*.

* w rolę Misia Uszatka doskonale wpisuje się Maciek Musiał
Trwa ładowanie komentarzy...