Męska rzecz: ekstremalna dieta Kubricka

Film zamiast diety i biegania. Kultura zwycieży! Ordynarne spartańskie wychowanie, drakońskie odchudzanie, hektolitry potu na siłowni - nareszcie można o tym zapomnieć. Wystarczy odpowiednio dobrać repertuar filmowy.

MsH: Większość moich koleżanek narzeka, że ich faceci wylegują się z browarem i hodują mięsień brzuszny, zamiast gnać na squasha, robić pompki i pracować nad bajcepsem. Jak żyć?



JW: To właśnie efekt zaciągania facetów na komedie romantyczne, których instynktownie nie znoszą. Prawdziwi faceci kibicują prawdziwym facetom, a nie słodkim ciachom, wymoczkom ekranowym. Prawdziwy facet to kiełbasa, wódka, kałasz i wspaniałe idee Bakunina. Na przykład.

MsH: I co, mamy was tak żywić, żeby dotrzeć do tej "istoty męskości", cokolwiek to znaczy?

JW: Czułem podskórnie, że cywilizacja, że nauka, że kultura daje nam lepsze możliwości niż kult ciała. I miałem rację. Naukowcy z University of Westminster ustalili, że filmy pobudzają do spalania kalorii i ustalili kaliber poszczególnych mocnych kawałków. Obiektywizm nauki jest bezlitosny dla klubów sportowych: mierzono tempo uderzeń serca, częstotliwość oddechów oraz liczbę spalanych kalorii podczas oglądania wybranych filmów.

MsH: Chcesz, żeby mój trener fitness stracił pracę?

JW: Tak. Im straszniejszy film, czyli im więcej kiełbasy, kałaszy i kumysu, tym więcej kalorii spalamy.

MsH: OK., czyli jeśli mój chłopak ogląda jakieś mordobicie, gwałty, potwory, to w gruncie rzeczy dobrze?

JW: Właśnie. Biuro maltretuje faceta, excel go miażdży, ppt go molestueje. I wtedy ma do wyboru - albo bieżnia, gdzie będzie żałosny, albo kultura. I kultura idzie w sukurs. Najwięcej spalamy oglądając Lśnienie (184 kilokalorii), potem Szczęki (161), potem Ezgorcysta. Obcy na czwartym miejscu (152 kilokalorie), pierwsza piątkę zamyka Piła. Twoja ulubiona Teksańska masakra dopiero na 9. miejscu.


MsH: No nie, dlaczego więcej sie spala oglądając Lśnienie niż Teksańską? Ja bym tak chciała pospalać oglądając np. Podziemny krąg, Jamesa Bonda, Brada Pitta – tylko że tam nie ma nic strasznego, sama umięśniona przyjemność.

JW: Nie. Nie mogąc zjeść swoich ciach sięgasz po popcorn i nachosy i robisz się grubsza. Chodzi o strach, taki jak przygotowanie do walki, jak chodzenie po korytarzu przed wyjściem na ring z Kliczką. Kiedy w takim stresie uwalniasz adrenalinę, przyspieszasz tętno i jednocześnie obniżasz apetyt, bo w ringu się nie je.

MsH: Ta cała teoria wydaje mi się mocno naciągana. Zawsze myślałam, że jak chłopak zabiera mnie na horror, to po to, żebym się tuliła ze strachu, a Ty mówisz, że on po prostu chce, żebym… schudła?

JW: Nie. Po prostu samemu nie chce mu się biegać i chodzić jak chomik w kółko na bieżni. Półtoragodzinna wizyta w siłowni, na pływalni pozwala spalić średnio 750 kcal. Lśnienie pozwala ci spalić drożdżówkę lub batona w całości.

MsH: A dlaczego nie zbadał nikt, ile spalamy czytając? Bo przecież pochłonięci Millenium Larssona też pokonujemy w myślach wiele kilometrów, uciekając ze strachu. Co więcej, samo trzymanie książki to już konkretny wysiłek fizyczny – próbowałeś trzymać Normana Davisa przez pół godziny w górze?

JW: Tak, i naprawdę zmęczyłem się. Dobre kino to spalenie dwóch małych jabłek, długotrwałe trzymanie Normana Davisa w górze to dodatkowy spacer do lekarza, czyli jakaś kromka chleba w plecy. U lekarza horror, więc żegnasz kolejny zjedzony baton.

MsH: W Stanach są same grubasy, bo wielkie wytwórnie produkują romantyczne komedie, przygodowe lizaki, sensacyjne cukiereczki. Zobacz – refleksyjni Francuzi są nad wyraz szczupli, bo oglądając kino narodowe, w myślach uprawiają jogę. Samo myślenie, o co chodzi Leluchowi czy Żuławskiemu, jest bolesne, wymaga wysiłku. Z Polakami też było wszystko ok., dopóki mieliśmy kino moralnego niepokoju. Jak tylko pojawiły się tzw. „komedie” z Czarkiem Pazurą, browar i chipsy same zaczęły pchać się do rąk.

JW: Na szóstej pozycji jest Koszmar z ulicy Wiązów (118 kcal), siódemka to Paranormal activity (111 kcal), ósmy The Blair Witch Project (105 kcal), dziewiątka to twoja Teksańska masakra piłą mechaniczną (107 kca)l, a dziesiąty [Rec] (101 kcal)

Ms H: A porno też może mnie odchudzić?

JW: Nie wiem, zapewne. Ale idealnym połączeniem dla mnie jest oglądanie zdjęć agenta Tomka z fetyszami. Oglądam i od razu chce mi się biec po siekierę. To jest wideo fitness lepszy niż z Jane Fondą!
Trwa ładowanie komentarzy...